niedziela, 8 maja 2016

016. Czarodziejskie glinki

Hej Kochane!
Ostatnio M. pisała o naturalnych kosmetykach w których zawarte są glinki. Gdy zaczynałam swoją przygodę z tego rodzaju kosmetykami, zaczęłam także czytać co nie co na temat samych glinek. I pomyślałam, ze skoro mają tak fantastyczne działanie to czemu by nie wypróbować ich jako maski do twarzy. Już po kilkurazowym stosowaniu moją twarz oczyściła się a także stała się miekka i bardziej nawilżona.

Znalazłam 4 rodzaje glinek które mnie zainteresowały: czerwona, żółta, zielona i biała. Kupiłam w sklepie internetowym kilka opakowań po ok. 100 gram w cenie 5.50 zł za paczkę z firmy „Skarby Afryki”. Jest nas w domu kilka kobiet o przeróżnych rodzajach cery, więc każda z nas wybrała sobie inna glinkę odpowiadająca jej potrzebą:)


1. Glinka czerwona przeznaczona jest do skóry tłustej, mieszanej, wrażliwej, z pękającymi, rozszerzonymi naczynkami. Łagodzi objawy trądziku, nawilża i wygładza skórę, dogłębnie oczyszcza, zapobiega pękaniu naczynek krwionośnych, wygładza zmarszczki i zapobiega ich poswtawaniu, zamyka rozszerzone pory, działa ujędrniająco, poprawia koloryt skóry.

2. Glinka zielona przeznaczona do skóry suchej, atopowej, trądzikowej. Działa nawilżająco, dezynfekująco, odżywczo sprzyja pozbywaniu się cellulit. Łagodzi objawy trądziku , usuwa ze skóry toksyny,  zmniejsza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu, działa wyszczuplająco i ujędrniająco, dogłębnie oczyszcza skórę, wygładza naskórek, zamyka rozszerzone pory, łagodzi podrażnienia naskórka. UWAGA! Podczas stosowania proszę zamykać się w łazience by Wasz ukochany się nie przestraszył, ponieważ po nałożeniu maski możecie wyglądać jak Ogr :P

 (modelka; J.)

3. Glinka żółta przeznaczona jest do skóry tłustej, mieszanej oraz trądzikowej. Delikatnie oczyszcza  skórę, łagodzi objawy trądziku, oczyszcza i wygładza skórę, łagodzi podrażnienia skóry, zamyka rozszerzone pory, zmniejsza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu.

4. Glinka biała (osobiście moja ulubiona) najłagodniejsza ze wszystkich glinek. Glinka biała przeznaczona jest do skóry suchej, wrażliwej, podrażnionej, zmęczonej oraz ze skłonnościami do zmarszczek. Wygładza oraz odświeża skórę,zamyka rozszerzone pory, oczyszcza skórę, świetnie nawilża cerę, łagodzi podrażnienia oraz stany zapalne skóry.


Ponadto glinki można stosować także do pielęgnacji całego ciała. Tak więc, żółta działa ujędrniająco oraz pomaga w walce z rozstępami. Czerwona działa ujędrniająco, pomaga przy schorzeniach takich jak reumatyzm i pomaga w walce z łupieżem. Zielona zapobiega powstawaniu rozstępów. Biała wspomaga gojenie ran, łagodzi stany zapalne skóry. Ja osobiście używam jej jako zamiennik suchego szamponu gdy mi go zabraknie, fantastycznie podnosi włosy i nadaje im świeżości :)

Stosowanie:
 Odpowiednią ilość glinki (ok. 2 dwie małe łyżeczki) wsypać do miseczki i rozrobić z wodą. Do mieszania powinno używać się drewnianego patyczka lub drewnianej łyżki, należy unikać kontaktu glinki w częściami metalowymi. Nanieść grubą warstwę „błotka” na wybrane partie ciała i pozostawić on 10/15 minut, następnie dokładnie spłukać ciepłą wodą.

Uwaga! W razie pokazania się jakichkolwiek podrażnień powinno się przestać stosować glinkę na jakiś czas.

A czy Wy stosujecie jakieś maski na twarz?
S.

poniedziałek, 2 maja 2016

015. B&W

Cześć kochani!
Stylizacja którą przygotowałam należy do tych klasycznych. Czarna, skórzana ramoneska (według mnie must have każdej, damskiej garderoby), czarne rurki z uwielbianymi  przeze mnie dziurami, biała, minimalistyczna koszulka z drobnym napisem i najciekawszy element, czyli srebrne buty. W ostatnim czasie to moje ulubione buty! Wybierając je liczyłam na duży komfort chodzenia i nie zawiodłam się! Są bardzo wygodne i lekkie, idealnie nadają się na wiosenne (niekoniecznie upalne) dni. Oczywiście aspekt wizualny był równie (o ile nie bardziej) ważny przy wyborze i pod tym względem także jestem bardzo zadowolona. Idealnie uzupełniają proste stylizacje ale równie dobrze sprawdzają się w tych bardziej zaskakujących. Przyciągają uwagę ale myślę, że jest to nieuniknione przy butach w tym kolorze. Nie przedłużając, zapraszam do oglądania :)











 Mam nadzieję, że zdjęcia się podobały. Zapraszam do czytania kolejnych postów i obserwowania bloga :)
                                                                                                                                                  /J





niedziela, 24 kwietnia 2016

014. Lily Love Lolo

Hej dziewczyny!

Pewnie każda z Was ma swoją ulubioną markę kosmetyków do makijażu. Moja to zdecydowanie mało znane kosmetyki Lily Lolo, czyli naturalne kosmetyki mineralne. Dzisiaj chciałabym Wam napisać o tym jak przyjaźnię się z podkładem tej firmy już od dwóch lat i czym warto kierować się przy zakupie. Zapraszam!


Podkład mineralny? Hmm…

Jak to bywa z mineralnym kosmetykami – są one sypkie. Dla wielu dziewczyn jest to bariera nie do przejścia, bo jak to? Podkład bez smarowania? A jednak! Nakładamy go pędzelkiem (najlepiej metodą stemplowania), ja używam pędzla Baby Buki również z Lily Lolo i sprawdza się doskonale. Ważne, by przed zastosowaniem podkładu nanieść na twarz jakiś krem, aby podkład miał się na czym trzymać. Ja używam najzwyklejszego Nivea Soft – jest to dla mnie jeden z niewielu kremów, który mnie nie uczula, a przy okazji bardzo lekka konsystencja dobrze współgra z minerałami. Podczas nakładania zawsze lepiej nałożyć kilka cieniuteńkich warstw, niż jedną grubą, gdyż wtedy nie trudno o efekt pudernicy. Krycie zależy od ilości nałożonych warstw. Zaraz po zrobieniu makijażu może się Wam wydawać, że efekt jest mocno pudrowy, ale mija on już po kilku minutach, a podkład pięknie dopasowuje się do twarzy, dając bardzo naturalny efekt.




Jak trafiłam na Lily Lolo?

Dwa lata temu zauważyłam , że moja cera pogarsza się w zastraszającym tempie. Nie pomagała zmiana diety, kremów, żeli do mycia twarzy, a testowanie różnych podkładów również nie wpływało na cerę zbyt dobrze. Doszłam do wniosku, że skoro podkład to kosmetyk, który nosi się na twarzy cały dzień, warto, by nie tylko maskował wszystko to, co chcemy ukryć, ale też leczył skórę i jak najmniej faszerował ją chemią. Wtedy zaczęłam czytać o kosmetykach mineralnych, które były dla mnie jakimś kosmicznym zjawiskiem gdzieś istniejącym, z którym nigdy nie miałam do czynienia. Przeszukałam cały Internet w poszukiwaniu informacji na temat jakości produktów różnych firm i tak okazało się, że Lili Lolo jest polecane na każdym kroku. Postanowiłam więc zaryzykować i nie zawiodłam się.




Kolorów co nie miara!

Jeśli chodzi o podkłady Lily Lolo to ich gama kolorystyczna jest tak szeroka, że każdy znajdzie cos dla siebie. Kolory dopasowane są odpowiednio do czterech rodzajów karnacji: wpadającej w tony chłodne i ciepłe, neutralnej i oliwkowej. Następnie w każdej kategorii odnajdujemy całą masę różnych odcieni od jasnych do ciemnych. Tak szeroki wybór może ucieszyć zwłaszcza bledziochy, bo zakres jasnych tonów jest tak szeroki, że chyba nie mam możliwości, by ktoś nie wybrać idealnego odcienia dla siebie. Całość przedstawia się następująco:

źródło: http://www.costasy.pl/menu,13,podklad_mineralny_lily_lolo




Jak dobrać kolor?

Przyznam, że to jest największą zagwozdka... Po pierwsze trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie jaki mamy odcień cery. Dobrym sposobem jest ocena koloru żył na przedramieniu: jeżeli są niebieskie to mamy cerę chłodną, a jeśli zielone to ciepłą lub oliwkową. Na stronie znajdujemy również pomocną tabelkę:

źródło: http://www.costasy.pl/menu,139,jak_dobrac_idealny_podklad


Przy moim pierwszym podejściu do Lily Lolo składałam zamówienie na Costasy.pl dwa razy. Za pierwszym razem zamówiłam tylko próbki, by mieć pewność co do koloru, a dopiero później pełnowymiarowe kosmetyki. Polecam Wam ten sposób – gama kolorystyczna naprawdę jest tak szeroka, że nie warto kupować w ciemno, bo na pewno znajdziecie coś idealnego, a podkład (przynajmniej w moim przypadku) jest tak wydajny, że wystarcza na ponad pół roku (a używam codziennie). Polecam Wam również kupić sobie małe pudełeczko z ciemniejszym dwa lub trzy tony odcieniem. Jeżeli się opalicie, to możecie je mieszać i zawsze kolor będzie dopasowany do waszej cery




Działanie i trwałość

Jestem posiadaczką cery mieszanej ze skłonnością do suchej na policzkach. Odkąd zaczęłam stosować Lily Lolo pozbyłam się wszelkich problemów skórnych i różnego rodzaju niespodzianki są na mojej twarzy rzadkością. Trwałość kosmetyków jest zadziwiająca, ale trzeba je naprawdę starannie nałożyć. Używam ich na co dzień i „od święta” łącznie z tym, że pomalowana byłam Lily Lolo na własnym ślubie i kilku innych weselach w przeciągu ostatnich dwóch lat. Mimo tańców całą noc podkład pięknie się utrzymywał, nigdy nie spłynął, ani nie podziało się z nim nic złego. Inne kosmetyki tej firmy, tj. pudry, korektory, róże i brązery również są godne polecenia, ale o tym napiszę szerzej w jednym z kolejnych postów.

Używałyście kiedyś minerałów? Jak sprawdziły się u Was?
Ślę buziaki!
M.

niedziela, 10 kwietnia 2016

013. Domowe sposoby na włosy

O włosach na blogach jest powiedziane już chyba wszystko. Począwszy od olejowania, przez odżywki, błędy w dbaniu o włosy, po rozróżnianie struktury naszych włosów.
Ja pewno nie jestem zbyt odkrywcza w tym jak dbam o swoje włosy (dlatego, że  czytam wiele blogów na ten temat i modyfikuje polecane tam sposoby w odpowiedni sposób do mojego rodzaju włosa).
Dziś chciałabym podzielić się z Wami kilkoma sposobami robienia odżywek oraz mega zmodyfikowanym olejowaniem głowy.

Olejowanie- większość z Was do olejowania używa jednego, może dwóch zmieszanych olejów. A gdyby tak pomieszać kilka na raz? Odżywcze działanie połączonych ze sobą olejów w cudowny sposób może odżywić nasze cebulki włosowe oraz nadać gładkości włosom na całej długości i dociążyć końcówki. Ja postanowiłam wymieszać kilka moich ulubionych olejów: z pomarańczy, z czarnuszki, z sezamu, olej rycynowy i olej z marakui. Po ok. łyżeczce każdego z nich przelałam do małego pojemniczka. Do aplikacji takiej mieszanki użyłam buteleczki z silikonową zatyczką zakończoną szpicem (jak buteleczka kropli do uszu). Zapewnia to komfort nakładania oleju, ponieważ nie ma szans by wylało się go w nadmiarze. Ponadto ułatwia to nakładanie oleju w przypadku, gdy chcemy olejować tylko skalp. Do tego rodzaju nakładania oleju, fantastycznie sprawdza się także pipetka. Olej nakładamy na minimum pół godziny przed myciem głowy, choć najlepiej sprawdza się, gdy ma szansę zostać na głowie na całą noc J

Przed

Po 


Maseczka? Jak maseczka to tylko domowa! U mnie najlepiej sprawdza się maska z siemienia lnianego. Ok. dwie łyżki nasion zalewam 2 szklankami wody i doprowadzam do wrzenia, gotuję tak ok. 5 minut i pozostawiam do wystudzenia. Tak zrobioną maskę o konsystencji kisielu nakładam na całą długość włosów na ok. 45 minut. Zapewniam, ze po systematycznym stosowaniu takiej maski włosy stają się dociążone, gładkie i mięciusieńkie !
Przed
Po

Płukanie włosów pokrzywą. Mieszkam w domku jednorodzinnym, na skraju miasta. Dookoła mojego domu są tylko pola i łąki, a na nich… całe mnóstwo świeżej pokrzywy, przez większość roku! Pokrzywa minimalnie przyciemnia włosy, ale dla moich i tak już dość ciemnych włosów, to dużej różnicy nie robi. Kilka gałązek świeżej pokrzywy (można także kupić suszoną w sklepie ze zdrową żywnością i wtedy ok. dwie  łyżki stołowe) należy zalać dwoma szklankami gorącej wody i parzyć przez 5 minut. Następnie przecedzić przez sitko i odstawić do wystygnięcia. Ostudzonym naparem wykonujemy ostatnie płukanie włosów po ich wcześniejszym umyciu.
Ciekawostka na temat pokrzywy :
 Pokrzywa występuje jako roślinka pospolita z rodziny pokrzywowatych  w Europie, Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Ameryce Północnej Rośnie w wilgotnych lasach i zaroślach oraz bardzo często na żyznych siedliskach ruderalnych..
Pokrzywa zwyczajna– jest rośliną leczniczą i kosmetyczną, jadalną i paszową, dostarcza także włókien, barwnika i jest użytkowana w ogrodnictwie. Z powodu obecności kłująco-parzących włosków powoduje bolesne podrażnienia skóry ludzi i zwierząt. Ze względu na rozpowszechnienie pokrzyw, długotrwałość pylenia i wytwarzanie wielkich ilości pyłku – jego stężenia w atmosferze są bardzo wysokie. Z tego powodu pokrzywa bywa zaliczana do najczęstszych przyczyn kataru siennego.
A czy Wy stosujecie domowe sposoby na poprawę kondycji włosów? 
Jeśli tak to chętnie poznam jakie?

 S.